poniedziałek, 8 lutego 2016

Nie lubię poniedziałków #6

Witajcie!

Za nami kolejny lutowy poniedziałek. Z każdym mijającym tygodniem odliczam dni do wiosny. Z każdym kolejnym tęsknię coraz bardziej za słońcem i zielenią za oknem. Póki co jest buro, mokro i wietrznie. Dzisiaj cały dzień spędziłyśmy w domu. Leniwie. Sami zobaczcie :) Większość dnia upłynął nam na czytaniu książek i zabawie.
 
Zaraz po śniadaniu Zosia zabrała się za kolorowanie...

 
...by po chwili wrócić do łóżka i czytać ulubioną książkę :)

 
Po drugim śniadaniu Zosia urządziła przegląd piosenki :) Repertuar ma bardzo bogaty, także koncert trwał dobrą godzinę.

 
W międzyczasie "publiczność" miała chwilę na herbatę :)
 
 
Zosieńka co chwilę wymyślała nowe zabawy :)



 
Po drzemce i obiedzie przyszła pora na inhalacje. Od nowa walczymy z kaszlem :(

 
A na deser ukochana książka :)

 
Wieczorny rytuał zaczęłyśmy chwilę przed 19. Kąpiel, kolacja, wietrzenie pokoju. Chwilę przed 21 Zosia spała. 


 
I ja mówię Wam dobranoc.
 
Do napisania!

poniedziałek, 1 lutego 2016

Nie lubię poniedziałków #5

Witajcie!
 
Dzisiejszy poniedziałek upłynął nam bardzo leniwie. Pierwszy dzień lutego przyniósł iście jesienną pogodę - było wietrznie i mokro. Darowałyśmy sobie wyjście z domu. Za to poranek upłynął nam na długim polegiwaniu w salonie :) Ostatnio ulubioną miejscówką Zosi jest podłoga :) Córeczka autkami dowoziła wymyślone przeze mnie rzeczy - taka prosta zabawa, a tyle radości!

 
Toteż nie było wymówki, kiedy dostawca przywiózł wszystkie składniki potrzebne do ugotowania rosołu :) Zosia dalej kursowała między salonem a korytarzem, a ja w tym czasie nastawiałam rosół i przygotowałam bataty do drugiego dania.


 
Chwilę po 11 Zosia już spała, a ja w tym czasie ogarnęłam dom i podlałam kwiaty. Azalia pokazała kolejne pąki :)
 
 
Zosia pospała 1,5 godziny. Po obiedzie przyszła pora na kolorowanie. Ostatnio Zosia rysuje różne minki - tym razem padło na tubę po ręczniku papierowym. Dostało jej się kilka portretów :)

 
Potrzeba matką wynalazku :) Najpierw Zosia kropkowała wzorki z ręcznika papierowego, a potem mnie przypadła główna rola - opowiadanie historii i ilustrowanie jej :) O każdym elemencie - obowiązkowo wierszyk lub piosenka :) Polecam! Idealne zajęcie na długie wieczory ;)
 
 
Przyszła pora na podwieczorek i wieczorne obowiązki, które zaczęłam od porządków w zamrażarce i zamrożenia rosołu.
 

 
Kąpanie, kolacja, przygotowanie pokoju przed spaniem. Minuta za minutą i lada moment była godzina 19. Póki co Zosia jeszcze nie śpi. Czeka na wieczorna lekturę :) Także uciekam w świat bajek i życzę Wam spokojnego wieczoru i dobrej nocy!
 
Do napisania!

 

W roli głównej suszone pomidory z żurawiną

Witajcie!   Bezapelacyjnie odkryciem ubiegłego miesiąca są suszone pomidory! Nie wiem jak to się stało, ale dopiero kilka tygodni temu,...