środa, 31 sierpnia 2016

Jak urządzić pokój trzylatki?

Witajcie!
 
Temat na ten wpis chodził mi po głowie od dawna. Jakiś czas temu postanowiliśmy z Panem Mężem, że przeniesiemy Zosię do większego pokoju. Nie myśleliśmy, że zmiana lokum nastąpi tak szybko. Warunkiem urządzenia nowego pokoju naszej trzylatki było sprzedanie mebli z jadalni. Po prawdzie - jadalnia, jako pokój - w ogóle się u nas nie sprawdziła. Za wyjątkiem Wieczerzy Wigilijnej i wielkanocnego śniadania - nie użytkowaliśmy jej. Pokój ma potencjał, bo oprócz tego że jest przestronny, jest też ustawny. Z dnia na dzień wystawiłam meble na sprzedaż i po dwóch tygodniach opróżniałam meble, by mógł się nimi cieszyć nowy Właściciel :) Dzisiaj nie będę Wam zaprzątała głowy wymiarami pokoju. Chcę póki co usystematyzować kryteria, którymi będziemy się kierowali przy urządzaniu Zosi pokoju i zebrać w jednym miejscu inspiracje z sieci. Czas nas nie goni, ponieważ Zosia dalej użytkuje swój pokoik, ale przed rozwiązaniem ciąży chciałabym mieć czarno na białym, jak ma wyglądać pokój naszej Córeczki. 
 
Najważniejszym warunkiem, który ma być spełniony przy urządzaniu pokoju, jest zadowolenie Zosi :) Zojka ma - jak na trzylatkę przystało - sprecyzowane oczekiwania: ma być ładnie i  radośnie :) Co oznacza, że wszystkie Peppy i figurki z Lego duplo będą miały swój dom, kredki i malowanki obowiązkowo będą miały miejscówkę na stoliku, a książki będą cieszyły oko i ucho, każdego poranka i wieczora. Dla nas natomiast, ważne by pokój był też funkcjonalny. Z racji większej powierzchni do zagospodarowania, wydzielimy kilka stref:
 
- snu i wypoczynku - Zosia odkąd skończyła 1,5 roku śpi w dużym łożku (180x80) Łóżko teraz zajmie lepsze miejsce niż dotychczas, będzie dalej od okna i od kaloryfera. Mimo, że już dawno zapomnieliśmy co to drzemki, Zosia często korzysta z łóżka w dzień. Regeneruje siły przeglądając książki, lub układając nawlekani.
 
- zabawy - oczywiste! Obecny pokój Zosi jest niewielkich rozmiarów. Wszystkie jej zabawki znajdują się w pojemnikach umieszczonych w regale. I przy tej metodzie przechowywania pozostaniemy wierni. Dzięki koszom na zabawki Zosia bardzo szybko nauczyła się sprzątać po sobie. Wie, w którym koszu są klocki, a w którym lalki. Ulubione zabawki są wyeksponowane na półkach, wraz z książkami.
 
- pracy twórczej - podobnie jak regał i łóżko, tak też stolik i krzesła powędrują do większego pokoju.  
 
- garderoby - to strefa, której w ogóle nie było dotychczas w pokoju Zosi. Do tej pory mieściłam nasze ubrania w jednej szafie. Zew minimalistki wciąż we mnie się budzi :) Jednak doszłam do wniosku, że komoda i szafa to niezbędne minimum w pokoju Zosi.
 
Zdecydowaliśmy, że nie będziemy zmieniać koloru ścian. Obecny kolor jest na tyle bezpieczny, że stanowi neutralną bazę i doskonałe tło dla białych mebli, które sprawdzą się nawet w pokoju nastolatki. Zarówno łóżko ( które rośnie razem z Zosią - obecnie jest od kilku miesięcy ze zdemontowaną barierką), szafa, komoda czy półki  będą miały prosty design.  Tłem ma być radosny uśmiech Zosi i jej roześmiane oczy :)
 
Sieć zalewa fala galerii dziecięcych pokoików w stylu skandynawskim. Podobają mi się szarości, mięty, róże, biele czy granaty. Ale wiem w czym Zosia czuje się dobrze. Meble, które wybraliśmy pochodzą z Ikea. Nie ukrywam, że ich rozwiązania świetnie sprawdzają się u nas do tej pory. Poniżej kilka inspiracji z sieci:

 

 

 



 
Przyznam się, że zbierając inspiracje i spisując pomysły do pokoju naszej trzylatki, ciągle miałam w głowie słowa Pana Męża: "pamiętaj, żeby nie zagracić pokoju". Z ręką na sercu przyznaję Mu rację! Bardzo modne są girlandy, pompony, stosy poduszek, ogrom plakatów umocowanych na taśmach, namioty/tipi, tildy. Zosia w ogole nie zwraca na te rzeczy uwagi. Odkąd skończyła roczek śpi w ukochaną poduszką, którą przywiózł Jej Tata (kupiliśmy drugą identyczną, by zamieniać je w razie prania - ale Zosia darzy miłością bezgraniczna wymiętoszoną i spraną pusię :) ) Podobnie ma się rzecz z kulami kupionymi w Biedronce :) To już rytuał, że sama je włącza, kiedy nadchodzi pora wyciszenia się przed snem. Cottony są nie tylko ozdobą, ale są też funkcjonalne i faktycznie są w użyciu. Na pewno jednak skusimy się na regał w kształcie domku. Będzie idealny do zabaw sytuacyjnych, które Zosia rozgrywa po mistrzowsku.
 
 
 

Z racji, że w obecnym pokoju Zosia są półki na książki, których nie chcemy demontować ( zostaną wykorzystane dla Najmłodszej Pociechy), w większym lokum zawisną nowe półki, które pomieszczą i wyeksponują ukochane książki.
 
 
 
 
Mam nadzieję, że kolejny wnętrzarski wpis nie będzie przedstawiał inspiracji, ale zdjęcia z realizacji naszych pomysłów i planów.
 
Dobrej nocy Kochani!
 

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Nie lubię poniedziałków #7

Witajcie poniedziałkowo!
 
Tak dawno nie było tutaj wpisu z naszego dnia. A dzieje się. Ostatnio robię wszystko w zwolnionym tempie. Staram się nie zapominać o sterczącym Brzuszku :) i działać na oszczędnym trybie. Zwłaszcza że to już ostatni tydzień w dwupaku :)
 
Dzisiejszy dzień rozpoczęłyśmy już parę minut po 7. Zosia, od wczesnej wiosny, spędza całe dnie na dworze. Najczęściej o godzinie 8 jest już na podwórku. I najchętniej nie wracałaby do domu przed godziną 19. Rowery, hulajnoga, piaskownica, zabawy z dziećmi z sąsiedztwa. Każdego dnia inna kolejność. Ostatnimi czasy serce Zosi znów zajęła ukochana świnka. To z nią zaczyna dzień i z nią ten dzień kończy. Peppa i mnie ratuje: dzięki tym chwilom poświęconym na zabawę figurkami, mam czas aby ogarnąć poranne obowiązki...


 
 
Zrobić na spokojnie śniadanie dla nas i zaplanować dzień. Nadal jestem fanką wszelkiego rodzaju list. Nie pamiętam ile razy ratowały mnie z opresji. Odhaczanie czy wykreślanie kolejnych punktów z notesu działa niezwykle mobilizująco, a spisywanie tego, co muszę zrobić, pozwala na zaoszczędzenia naprawdę sporej ilości czasu. A ten, jak wiadomo, na jest towarem na wagę złota :) Jako, że list u mnie pod dostatkiem, to notesów mam ogrom! To moja słabość. Uwielbiam wszelkiego rodzaju plannery.

 
Lato to czas kompotów. Uwielbiamy je! Dzisiaj z porzeczek z dodatkiem mięty :) Idealne połączenie na upalny dzień. Sierpień rozpieszcza nas bardzo ciepłymi dniami. Ba! dzisiaj kolejny raz skwar i parzący wiatr!

 

 
Chwilę przed 9 Zosia była już w pełnej gotowości, aby wyruszyć na podbój podwórka :) Nie zabrakło czułości <3


Zosia bawiła się w piaskownicy ze swoim kuzynem,  a ja w tym czasie dokończyłam listę rzeczy do zrobienia na dzisiaj.
 
 


 
 
Zrobiłam ostatnie pranie niemowlęcych ubrań.

 
Przed obiadem - obowiązkowa runda rowerem. Zosia kocha rowery! Biegowe, "pedałujące"- obojętnie. Uwielbia je!

 
Tak samo jak makaron z serem :) Dzisiaj na jej specjalne życzenie :)

 
Po powrocie z dworu - wraz z wiadrem piachu na sobie - zarządziłam prysznic. Zojka wreszcie chwilę usiadła :) i zabawiła się u siebie w pokoju.



 
W tym czasie sprzątnęłam po obiedzie, wytarłam kurze, podlałam kwiaty i odkurzyłam dom.

 


 
Główna kierowniczka porządków zasłużyła na deser - ulubiony sernik wiedeński :)
 
 
Zosia wyszła jeszcze do ogródka z Babcią a ja skorzystałam z wolnej chwili, by na spokojnie zrobić segregację ręczników, pościeli i dekoracji do domu. Szykujemy zmiany w domu i musimy się uporać z częścią rzeczy, które do tej pory były przechowywane w meblach, które sprzedaliśmy. Chyba rodzi się we mnie minimalistka :) Nie mam ani skrupułów ani sentymentów by rozstawać się z rzeczami, które do tej pory wydawały mi się w jakiś sposób drogie mej duszy. To, czego nie użyłam przez ostatni rok wydałam lub wystawiłam na sprzedaż. I tak z kilku kartonów, zostało jedno pudełko :) Chyba znów powinnam wrócić do lektury Sztuka prostoty.
 
 
Chwilę po 20 Zosia już spała. Oczywiście ze swoją ukochaną Świnką :)




 
Prysznic, sprzątnięcie kuchni po kolacji, łazienki i chwila dla mnie. Deszcz stuka w okna, zrobiło się odrobinę chłodniej a ja - od niepamiętnych już czasów - przeglądam strony internetowe za pomocą laptopa :)
 
 
 
Dobrej nocy dla Was!
 
Do napisania!

środa, 24 sierpnia 2016

Tęskniłam...

Witajcie Kochani!
 
 
Tak dawno mnie tu nie było... Tęskniłam okrutnie. W sumie nadal tęsknie. Nie wiem na ile mój powrót do blogowego światka będzie możliwy, ale liczę że dam radę znów pisać.  Głównym sprawcą był zawieszający się laptop. Potem ciężko było mi zebrać siły, myśli i wygospodarować czas, aby pisać i robić zdjęcia. Dacie wiarę, że aparat leży zapomniany w komodzie od marca, a dzisiaj musiałam odzyskiwać hasła do konta, aby móc zajrzeć na blog? Po tylu miesiącach nieobecności..  Z dnia na dzień obiecywałam sobie, że w końcu napiszę. Dostałam wiele wiadomości i to one - w parze z potrzebą pisania i fotografowania naszej codzienności - zmobilizowały mnie, aby odratować sprzęt i napisać. A jest o czym :)
 
Za kilka dni do perfekcyjnego domu dołączy  Nasza Wyczekana Druga Córeczka :) Ostatnie miesiące dały się we znaki, ale jesteśmy już prawie na finiszu i z radością oczekujemy. Zosia każdego dnia zaskakuje. Wszystkich i wszystkim :) Swoją samodzielnością, rezolutnością i bystrością. Tak samo jak zaskakuje, tak też nadaje i podkręca tempo naszych dni. Żyjemy szybko. W sumie myślałam, że szybciej się nie da. Da się :)
 
 
Zmian i nowości u nas sporo. Tych życiowych. Typowo domowych. Organizacyjnych. Tylko moja azalia niezmiennie kwitnie od marca :)
 
 
 
 
Pozdrawiamy serdecznie i do napisania!
 

W roli głównej suszone pomidory z żurawiną

Witajcie!   Bezapelacyjnie odkryciem ubiegłego miesiąca są suszone pomidory! Nie wiem jak to się stało, ale dopiero kilka tygodni temu,...