poniedziałek, 30 listopada 2015

Nie lubię poniedziałków tydz. 17.

Witajcie!
 
To był bardzo aktywny poniedziałek. Cieszę się, że już dobiega końca. To pierwsza chwila dzisiaj, kiedy spokojnie usiadłam. A wszystko zaczęło się, jak zwykle, od porannej kawy. Dzisiaj w otoczeniu hiacyntów i renifera :)




Zosia zaczęła dzień po godzinie 6, ale po 9 już drzemała. Wykorzystałam tę chwilę i okazję, że akurat wiatr trochę ustał. Umyłam kilka okien, poprałam firany, wysprzątałam szafkę pod zlewem i wyszorowałam balkon. W międzyczasie zrobiłam obiad. Ulubiony Zojki - kuskus z duszonymi warzywami.

Dzisiaj było na zmianę słonecznie i pochmurno. Oczywiście, jak tylko pomyłam okna i balkon, zaczęło lać jak z cebra :)
 
 

Chwilę po godzinie 11 moja pomocnica, posilona drugim śniadaniem,  była w swoim żywiole :)


Zosia dbała o kwiaty, a ja w tym czasie przygotowałam jabłka do smażenia. Uwielbiamy je w takiej formie. Dzisiaj znalazły swoje miejsce w tarcie.

 
Jabłka nabierały mocny, a my w tym czasie rysowałyśmy, malowałyśmy i wyklejałyśmy. Zosia uwielbia, kiedy mówi się jej co ma w danym momencie rysować i jakim kolorem. Także opowiadałyśmy sobie świąteczne historie, dłuuuższy czas :)


 
Przyszła pora na zrobienie ciasta. I znów działamy na dwie pary rąk - dużo mąki i dużo śmiechu :)






 
Tarta się chłodzi, Zosia śpi. Była bardzo zmęczona i zażyczyła sobie kąpiel już po 17. Kierowniczka mówi, kierowniczka ma - tym bardziej, że dzisiaj tak pięknie mi pomagała :) Tymczasem siadam do harmonogramu przygotowań świątecznych. Zaczęłam go tworzyć już wczoraj.
 
 
 
Wszystkie prace do zrobienia miałam już spisane, teraz muszę je sensownie ulokować w czasie. A czy Wy  rozpoczynacie już przygotowania do Świąt?
 
 
Dobrej nocy Kochani!
 
 

niedziela, 29 listopada 2015

Stroik adwentowy

Witam w pierwszą niedzielę Adwentu!

 
Adwent to dla mnie szczególny, cudowny i wytęskniony czas. Czas wielu przemyśleń, niejednokrotnie też zmian, ale też czas wytężonej pracy - nad sobą. Wszystko po to, by Święta Bożego Narodzenia przeżyć z oczyszczonym sercem i jeszcze głębszą i świadomą miłością. Wraz z pierwszą świecą zapalam tę tęsknotę za lepszym.

 
W tym roku zamiast tradycyjnego wieńca, wykonałam stroik adwentowy. Zakupiłam jedynie łańcuch koralikowy (5,50 zł) i gwiazdkowy (2,50 zł, Pepco) i nimi przybrałam cztery świece. Klej na gorąco świetnie sprawdza się przy dekorowaniu świec plastikowymi elementami. Należy pamiętać, by klej nanosić na dekoracje - w przeciwnym razie będzie spływał po świecy. Nawet jeżeli pobrudzicie świecę klejem, to bez problemu - i bez śladu - go odkleicie. Każdą ze świec - przyozdobiłam odpowiednio, co do tygodnia Adwentu - łańcuszkiem z koralików. Dodałam też srebrne gwiazdki. Świeże gałązki świerku dopełniły całości :)
 
 
 
 








 
Czy Wy także przygotowaliście wieńce/stroiki adwentowe?
 
 
Życzę Wam, aby Adwent każdego dnia przynosił lepsze jutro i aby ten magiczny czas był czasem zadumy i szczęśliwości.


Do jutra!

sobota, 28 listopada 2015

Kalendarz adwentowy

Witajcie!
 
Samodzielnie wykonany kalendarz adwentowy to cel, który obrałam na ostatni listopadowy wieczór. To pierwszy "prawdziwy" kalendarz dla Zosi.


Wykonałam go - w głównej mierze - z rzeczy, które miałam w domu. Klamerki z oznaczeniem dni zakupiłam w październiku (Kik, 12,99zł). Dokupiłam jedynie dratwę (7,50 zł) i  dwa opakowania  czekoladowych bałwanków i misiów pysiów (Biedronka, 16 zł) - jak mawia Zocha :) Rozmiarowo idealnie pasują do "kinderkowych" jajek, które skrupulatnie zbierałam od września. Taca, na której Dziadziuś Krzyś zamontował,według mojego "projektu", trzy listewki, była kupiona jakiś czas temu na wyprzedaży w Kik-u (7,99zł).






 
Klamerki przymocowałam klejem na gorąco. Dziadziuś tak zmyślnie przymocował listewki, że można je zdemontować i za rok znów użyć :)


 
Jajka zapakowałam i w orgaznę i w papier prezentowy - oba zostały z ubiegłego roku.



Kalendarz w docelowym miejscu :) Zosia jest zachwycona! Liczy wciąż pakunki :)  Kalendarza pilnuje straż zakupiona kilka tygodni temu - renifer (Netto, 5,99zł) i Mikołaj (Kik, 7,99zł)

 
 


Mikołaj mknie na reniferze :) Pewnie do Castoramy, po te tapety :P
 


Czy przygotowujecie kalendarze dla siebie i Waszych Dzieci? Czy może kupujecie gotowe? W tym roku nasz kalendarz kryje tylko słodkości, ale w przyszłym roku, będzie dodatkowo miał w swoich pakunkach zadania, które należy wykonać każdego dnia Adwentu.
 
Miłego wieczoru dla Was!
 

piątek, 27 listopada 2015

Kochany Święty Mikołaju...

Dzień dobry!
 
Wraz z mroźnym porankiem przynoszę Wam moją listę prezentów, które z chęcią przygarniemy w ten świąteczny czas. Listy wysyłamy do Świętego Mikołaja, ale podarków będziemy szukali w wigilijny wieczór, pod  pod choinką.


Dla Zosi
 


Zosia to prawdziwa fanka puzzli i zabaw kreatywnych. Czuczu i Alexander wychodzą naprzeciw naszym zainteresowaniom i oczekiwaniom. W ofercie tych firm znajdziecie ogromny wybór produktów dla dzieci w każdym wieku. W tym roku Mikołaj dostarczy kilka z powyższych propozycji.
 
1. Domino, Czuczu (do wyboru jest kilka opcji),
 
2. Mini puzzle Liski, Czuczu ( tu także, cała gama postaci w różnych wielkościach puzzli),
 
3. Szablony, Alexander ( duży wybór w zależności od zainteresowań dziecka),
 
4. Puzzle Miasteczko, Czuczu (wiek 5+),
 
5. Akademia Czuczu, Zabawy edukacyjne 2-3 lata,
 
6. Rysowanie-zmazywanie, Alexander (świetna wytrzymałość produktu, polecam! Zosia użytkuje od dłuższego czasu i jeszcze długo jej posłuży),
 
7. Zagadki, Czuczu,
 
8. Duuuże puzzle Wieś, Czuczu.
 
Wszystkie produkty Czuczu znajdziecie najtaniej tu , natomiast produkty Alexander ostatnio (w świetnej cenie - 14,99 - widziałam w Pepco :) Mikołaj zrobił przegląd cenowy i  wie, co mówi :P
 
 
Oprócz zabaw manualnych, Zosia uwielbia książki. Jako że ostatnio sporo ich dostała, Mikołaj ma swoim worku tylko dwie. Obie autorstwa Natali Usenko. Udało mi się je kupić w bibliotece, za połowę cen z księgarni. Cudowna treść i piękne ilustracje idą w parze. To lubię :)
 
 
 
1. Domek Peppy z figurkami. Sprzedawcy przed Świętami windują ceny w kosmos. Zosia kocha Peppę i uwielbia bawić się tym domkiem u znajomych. Czekamy na dzień darmowej dostawy i zamawiamy :)
 
2. Wózek dla lalek. Z obecnym, dużo mniejszym, Zosia spaceruje każdego dnia. Jednak jest już za mały. Pora wymienić go na większy. Padło na model Doris, sprawdzony przez Dziewczynki z naszych Rodzin. Niezniszczalny. Bierzemy w ciemno :)
 
 
 
Dla Męża
 
 
Wybór prezentu dla Męża - po 16 latach razem - to nie lada wyzwanie dla Mikołaja :
 
1. Torba listonoszka, znajdziecie ogromy wybór w świetnych cenach (akurat jest spora wyprzedaż) tu.
 
2. Neymar, biografia. Trafił mi się zapalony piłkarz, także wybór tematyki książek jest oczywisty :)
 
3. Dziennik treningowy, szukajcie go tu. W ubiegłym roku już znalazł się pod choinką :)
 
4.  Zestaw do biegania (tu). Ostatnio w Lidlu była - znów - kolekcja ubrań i akcesoriów do biegania. Świetna jakość za jeszcze lepszą cenę. Z ubiegłych akcji Mąż użytkuje  już koszulkę, spodnie i opaskę. Może w tym roku Mikołaj coś do tego dorzuci :)
 
 
 
Dla mnie :)
 
 
1. Happy planner (tu) Mój faworyt wśród prezentów dla mnie :) Idealne rozwiązanie dla lubiących być zorganizowanymi i mieć wszystko w jednym miejscu. Sami zobaczcie jak planner jest świetnie przemyślany. Są trzy wersje do wyboru. Ciągle się waham między opcją tygodniową a dzienną :) Jak głosi Instagram, dzisiaj przesyłka gratis, słyszysz Mikołaju :)
 
2. Zegarek z czarną tarczą. Chodzi za mną od dawna i z każdym dniem nabieram przekonania, że jestem w stanie zdradzić (od czasu do czasu) mojego ukochanego Lorusa z modelem z czarną tarczą. Ten znajdziecie tu
 
3. Tapeta do sypialni :) Sama nie mogę się zabrać za jej kupno, to może Mikołaj podjedzie saniami do Castoramy i załatwi sprawę :)
 
 
Część prezentów czeka już na zapakowanie. Reszta na dzień darmowej dostawy :) A jak mają się Wasze listy prezentów? Robicie? Czy kupujecie już podarki dla najbliższych?
 
Miłego dnia, Kochani!
 
 
 
 

wtorek, 24 listopada 2015

Choinki z gałęzi tui

Witajcie Kochani!
 
Do strojenia bożonarodzeniowej choinki jeszcze kilka tygodni, ale u nas w domu, mamy już przedsmak świątecznej magii . A to wszystko za sprawą choinek z gałązek tui. Radość tym większa, że wykonałyśmy je własnoręcznie. Póki co Zosia nie szuka pod choineczkami prezentów, tylko krasnoludków :) I tak będzie jeszcze jakiś czas. Z biegiem dni choinkom dostaną się ozdoby i światełka.


Do wykonania choinek potrzebujemy:
 
styropianowy stożek,
 
gałązek tui,
 
patyk,
 
dwustronnej taśmy,
 
kawałka tektury (opcjonalnie),
 
pistolet na gorący klej,
 
nożyczek.
 

Pierwszy stożek owinęłam tekturą. Zamocowałam ją za pomocą mocnej dwustronnej taśmy. Zabieg ten nie jest jednak konieczny. Gałązki tui można przyklejać bezpośrednio do styropianu. Jeżeli jednak nie posiadacie takich stożków, wystarczy z tektury wyciąć koło, przeciąć je wzdłuż promienia i zrobić stożek. Wnętrze należy uzupełnić zmiętą gazetą (wcześniej, z użyciem kleju na gorąco, umieszczamy tam patyk, który ma być pniem choinki). Dla ułatwienia zadania, umieściłam choinkę w doniczce.
 
 
Przyklejanie przyciętych gałązek zaczynamy od dołu.

 
Gotowe! :) Pora nadać kształt choince. Nożyczkami przycinamy niesforne gałązki -lub jak kto woli - zostawiamy tak, jak jest :)

 
Docelowo choinki umieściłam w wiklinowym koszyczku i w donicy. Oba pojemniki wypełniłam gałązkami i przystrzygłam trawnik :) Z rana pasła się na nim owieczka Suzi :)



 

 
Jak Wam się podobają takie choinki? Teraz pora wykonać wieniec i kalendarz adwentowy :)
 
Do następnego!
 

W roli głównej suszone pomidory z żurawiną

Witajcie!   Bezapelacyjnie odkryciem ubiegłego miesiąca są suszone pomidory! Nie wiem jak to się stało, ale dopiero kilka tygodni temu,...