wtorek, 28 lutego 2017

Wiosny pragnę!

Kochani!

Zima uprzykrzyła mi się po stokroć! Ileż może zalegać, skuty lodem, śnieg? Który to z kolei tydzień, kiedy temperatura sięga wciąż -10/-6 stopni? Który to dzień bez słońca? Temperatury co prawda nie uziemiają nas w domu, ale te zimowe okoliczności, które niezmiennie panują od kilku tygodni,  nie zachęcają do czegokolwiek. Widząc w sklepach czy gazetkach promocyjnych początki letnich kolekcji, pastelowe dodatki i piżamy z krótkimi rękawkami i nogawkami, wierzyć mi się nie chce, że tyle jeszcze do wiosny/lata! Jakże ja już tęsknię za soczystą zielenią trawy, błękitem nieba i rażącym porannym słońcem, przed którym chowam się pod kołdrą. Wiosny, wiosny, pragnę. Wiosny za oknem, wiosny w szafie, wiosny w domu, wiosny w sercu. Z utęsknieniem czekam, aż zacznę wymieniać zimową garderobę w naszych szafach, aż w końcu na wieszakach Dziewczynek zagoszczą sukienki i letnie wiatrówki, aż schowam kozaki w czeluściach szafy i wyniosę pudło z czapkami i rękawiczkami. Z utęsknieniem czekam, aż wyjdziemy na spacer i będziemy się nim cieszyć, a nie łapać świeże powietrze między wyższym a niższym stężeniem smogu. Z tęsknotą w oczach i sercu patrzę w te upaćkane od drogi okna, kiedy będę w końcu mogła je rano otworzyć na oścież, by budził mnie ćwierkot ptaków, a nie odór z kominów. Z tęsknotą w duszy upatruję tych długich dni, kiedy Zosia będzie mogła korzystać  hulajnogi/rowerów/zjeżdżalni i piaskownicy. Z utęsknieniem czekam na ciepłe noce, które przyniosą rześkie powietrze, a nie mróz wymalowany na szybach. Tęsknię za wiosennym deszczem  i tulipanami przebijającymi się w czeluściach ogrodu, za pąkami na drzewach i zapachem bzu!

Dla mnie zima mogłaby się kończyć wraz z Nowym Rokiem. Żegnaj stary roku, witaj kwietniu! Walczę z tą tęsknotą za zielonymi miesiącami, przeglądam i koduje gdzie wiosna już gra :)

Wczorajszy dzień rozpieścił nas temperaturą na plusie - nareszcie!- i  cudnym słońcem. Niech już tylko takie dni będą!













 
 
Szukacie już wiosny?  Ja ją przywołuję każdego dnia ...
 
Dobrej nocy!
 

Nie lubię poniedziałków #9

 
Witajcie!
 
Nadrabiam wczorajsze zaległości. Nasze dni są tak aktywne, że mijają stanowczo za szybko, chociaż z drugiej strony też coraz szybciej zbliżamy się do upragnionej wiosny. Poniedziałek rozpieścił nas cudna pogodą! Mam nadzieję, że zima już nie wróci, zdecydowanie mam już dosyć bieli! Czekam na codzienne pobudki ze świergotem ptaków w tle i na ostre słońce wkradające się do sypialni, tak właśnie jak dzisiaj...

 
Moje ulubione goździki zdobią nie tylko salon... Uwielbiam je! To jedne z najtrwalszych kwiatów. Tym razem padło na kolor różowy :) Póki Dziewczynki spały skradłam jeszcze kwadrans na lekturę. Dobrze zacząć dzień z dobrą myślą :)

 
Możesz być albo szczęśliwy, albo zrozpaczony. Jedno i drugie wymaga tyle samo wysiłku. Też macie książki, do których wracacie? Ja mam ich kilkanaście. Pan Bóg nigdy nie mruga to jedna z nich. Zaskakujące proste życiowe przykłady, które zaskakująco mocno dają do myślenia. Polecam! Lekcja na dzisiaj Twoje szczęście zależy tylko od Ciebie. Ten dzień był szczęśliwy: Dziewczynki dłużej pospały, Pan Mąż krzątał się po domu, a po godzinie 7 rosół już nabierał mocy :)


 
Zosia dzisiaj została w domu. Nie poszła do przedszkola - które uwielbia -  a na otarcie łez dostała na deser już po śniadaniu: galaretka poziomkowa i brzoskwiniowa. Udało się ocalić miseczkę po wczorajszym jej przyrządzaniu.


 
Pan Mąż pojechał zawieźć Prababcię Dziewczynek do lekarza, a w tym czasie Marysia powitała poniedziałek z uśmiechem :)
 
 
Dzisiaj Tata odpowiadał za fryzurę Zojki :D
 
 
Główny operator sprzętu grającego :D

 
I Młodsza Kierowniczka asystująca przy zmianie pościeli :)

 
Ryżanka dla Marysi i koktajl truskawkowy dla całej Załogi :)
 

 
I smak dzieciństwa!
 
 
A po drugim śniadaniu spacery, rowery...


 

 
Dziewczynki w obiektywie Taty <3
 



 
I wspólne zabawy do wieczora... Zosia niezmordowanie albo maluje albo układa puzzle. Marysia uwielbia z Nią przebywać!

 
I zabawy w przedszkole :) Marysiu, mów do mnie Pani Aniu, i słuchaj się mnie! Śpiewamy równo, głośno, wyraźnie... :D
 
 
Wieczorna toaleta... i po godzinie 20 Dziewczynki już spały. Chwila na ogarnięcie rozgardiaszu po kąpielach i kolacji i łapiemy oddech po całym dniu...

 

Do napisania wkrótce!

środa, 22 lutego 2017

Nie lubię poniedziałków #8

Witajcie!
 
Kolejny raz publikuję poniedziałkowy wpis z opóźnieniem. Pan Mąż jest w domu i z założenia czasu powinnam mieć więcej, a mam go jeszcze mniej :) Na raty zgrywam zdjęcia, w międzyczasie piszę i kończę wpisy, które od kilku tygodni mają status roboczych. Skupiam się na tym co tu i teraz, a czas ucieka, doba się kurczy, ale wcale nie jest mi z tym tak źle. W końcu jest w naszym domu perfekcyjnie, bo jesteśmy wszyscy razem, w komplecie :) Skupiamy się na tym, łapiemy wspólne chwile i cieszymy się momentami.
 
Poniedziałek zaczęliśmy z Dziewczynkami chwilę po 7. Marysia jeszcze smacznie spała, Zosią zajął się Tata , a ja uporałam się ze ścieleniem łóżek. Poranna toaleta i nowy tydzień przywitała też Marysia.



 

 
 
Dzisiaj Tata zawoził Zosię i Szymka.
 
 
Mama w tym czasie uraczyła się pierwszą poniedziałkową kawą i nastawiła obiad :) Kuchnia wydaje brokułową i jarzynową z koperkiem :)
 
 

Marysia zjadła drugie śniadanie i urzędowała z Tatą, a ja ruszyłam na zakupy.

 
 
Dzięki uprzejmości Znajomej udało mi się kupić skrzynię z siedziskiem :)
 
 
Szybki powrót do domu, obiad i pakowanie. Znów w trasie. Jedziemy po Zosię i prosto z przedszkola ruszamy do okulisty. Pan Mąż ma kontrolną wizytę. Dziewczynki przy okazji łapią spacer. Zosia nie zostawia Taty samego i towarzyszy mu na wizycie.
 
 
 
 
Po powrocie do domu, Dziewczynki szaleją, a Tata składa skrzynię

 
 
 
 
 
 Kąpiel, kolacja, wyciszanie się po całym dniu pełnym atrakcji. Marysia zasypia, a Zosia jeszcze przed snem bawi się przybijanką. Po godzinie 20 śpią już smacznie obie.

 
Od kilku dni uzupełniam albumy ze zdjęciami, nareszcie wywołałam pierwszą zaległą część zdjęć. Teraz pora na posegregowanie kolejnych folderów.
 
 
 
 
I chwila dla mnie :)
 
 
Do napisania!

W roli głównej suszone pomidory z żurawiną

Witajcie!   Bezapelacyjnie odkryciem ubiegłego miesiąca są suszone pomidory! Nie wiem jak to się stało, ale dopiero kilka tygodni temu,...