Kochani!
Listopad nieubłagalnie zbliża się do końca. Już od kilku tygodni czuć w sklepach świąteczne klimaty. Widząc w październiku (!) bombki, choinki i całą resztę brokatowych dekoracji poczułam lekki niesmak, mimo że Święta kocham i mocno celebruję czas okołoświąteczny. Dla mnie to stanowczo za wcześnie. Jednak połowa listopada to mój czas na uruchomienie wszelkich przygotowań związanych ze Świętami Bożego Narodzenia. Ich punktem zapalnym jest zagniatanie ciasta na pierniczki. Nie wierzę, ale to już 6 (!) lat wybiło odkąd pierwszy raz je zarabiałam. Przepis znajdziecie tu i tu
Ciasto spokojnie sobie leżakuje i nabiera mocy, a ja w tym czasie zbieram wszystkie pomysły, inspiracje, planuję i notuję. To niezwykle wyjątkowy czas, który - odkąd są Dziewczynki - pragnę uczynić jeszcze bardziej magicznym. Zosia chłonie każdą, chociażby najmniejsza i znikomą, tradycję (tę naszą domową też) dlatego tak bardzo zależy mi, aby razem z Marysią, wyniosły z domu nie tylko cudowne wspomnienia, ale też te świąteczne rytuały.
Zostawiam Was z zapachem piernika i uciekam do planowania najbliższych tygodni. Przed nami tworzenie stroika adwentowego, wieńca dekoracyjnego i ozdób choinkowych. Przeglądając statystyki widzę, że to właśnie tymi tematami jesteście już mocno zaabsorbowani. Świątecznie wpisy pojawią się już niebawem, tymczasem pragnę Wam, moi Drodzy Czytelnicy, podziękować za każdą prywatną wiadomość <3 Będzie mi niezmiernie miło, jeżeli zostawicie swój ślad pod wpisem. To niezmiernie motywuje <3
Serdeczności!