Witajcie Kochani!
Pewnie jesteście w ferworze przygotowań świątecznych. Wracając wczoraj z urzędów, mocno zastanawiałam się, czy ludzie oczekują Narodzenia Pana, czy też kataklizmu. A ten rychło nadciąga z tego, co zaobserwowałam. Gonimy za prezentami, za serem i makiem, za śledziami i czystą podłogą pod łóżkiem. Tymczasem spróbujmy ścigać się z czasem i sobą w byciu lepszym i dobrym dla drugiego. Skupmy się na tym, co teraz i tu. Niech na te przygotowania do Bożego Narodzenia nie padnie cień zmęczenia, żalu, goryczy i zniechęcenia. A o to tak łatwo... wystarczy, że zgubimy po drodze siebie i swoje oczekiwania. Dzięki dobrze zorganizowanemu grudniowi, teraz możemy się skupić na byciu razem w ostatnich, a tak ważnych, przygotowaniach. Na wypiekanie ciast i krojenie warzyw do sałatki przyjdzie pora. Póki co, cieszymy się chwilą i budujemy wspomnienia dzieciństwa ...
Zamiast lukru użyłyśmy czekolady. To były słodkie chwile... aż do znudzenia, co widać po Marysi :)
Dzisiaj powstały wianki świąteczne na kiermasz bożonarodzeniowy w przedszkolu...
Dziewczynki smacznie śpią... Odhaczam kolejne zadania, kreślę kolejne punkty na liście zakupów. Przygotowania idą pełną parą, by popołudniami zwolnić. By pokazać Dziewczynkom, że Święta to przede wszystkim czas z Rodziną i prezenty serca - wdzięczność, miłość i pokora.
Do następnego!




