poniedziałek, 21 września 2015

Nie lubię poniedziałków tydz. 7.

Witajcie!
 
Prawdziwie jesienna pogoda. Mokro i wietrznie. Dzień mija stanowczo za szybko...
 
Dzisiaj pospałam aż do 7 :) i od razu zabrałam się za poranne obowiązki. Zaplanowałam sobie sporo rzeczy do zrobienia, także nie traciłam czasu. Jeszcze z jednym zamkniętym okiem włączyłam pralkę, którą wczoraj załadowałam.
 
Pora na kawę. Pierwszą dzisiaj. Tradycyjnie obok kubka - notes, który powoli zapełnia się punktami: kwiaty, pranie, zakupy, odkurzanie...
 
 



 
 
09:00 Zosieńka wstała :) Dawno tak długo nie spała, ale miałyśmy niespokojną noc. Katar przeszkadzał jej nad ranem. Zdążyłam jeszcze powiesić dwa prania, podlać kwiaty, uporządkować rzeczy. Pora na śniadanie - Zojka wypiła swoje mleko, a ja dokończyłam poranną kawę. A miało być zdrowe śniadanie ... Zrobiłyśmy przegląd książek i kolorowanek.
 
 
 
 
Poniedziałki powoli stają się dniem dostaw kurierskich :)
 
 
Godzinę później odwiedziła nas moja Siostra. Ileż radości! Zosia uwielbia Ciocię! :)  Dziewczyny malowały farbami, które ostatnio robią furorę! Największą frajdą jest moment, kiedy Zosia odbija swoje rączki i stopy :)
 
 
 
 
W tym czasie skończyłam malować sypialnię. Nareszcie zabrałam się za realizację planu.  Jeszcze trochę minie, zanim będzie tak, jak sobie wymarzyłam, ale już się cieszę :)
 
 
11:00 Drugie śniadanie Zosieńki i moje pierwsze. Wykorzystałyśmy chwilę, kiedy trwała słoneczna jesień i wyszłyśmy na dwór. Nazbierałyśmy orzechów włoskich i narwałyśmy mięty.
 
 
 
 
 
Dzisiaj zjadłyśmy obiad u moich Rodziców. Zosia nie przepuściła okazji, by poszaleć u Dziadków. Zbudowałyśmy domek, Zojka nie chciała z niego wyjść :)
 
 
 
Po obiedzie wyszłyśmy na ogród. Nazrywałyśmy natki pietruszki, muszę uzupełnić zapasy na zimę.
 
 
 
Byłyśmy też na spacerze. Czuć w powietrzu jesień. I chociaż nie lubię tej pory roku, to uwielbiam patrzeć jak w momencie robi się ciemno, jak niebo gra kolorami.
 
 
 
 
 
19:00 kąpanie i kolacja. Opowiadania o Peppie - Zosieńka uwielbia, kiedy opowiadamy Jej o przygodach świnki, wplatamy w te historie zdarzenia, które miały miejsce danego dnia. Zaczynamy tę opowieść podczas mycia zębów :)
 
19:50 Zojka usnęła przy swoich ukochanych kołysankach.  Uwielbiam patrzeć jak śpi.
 
 
 
Teraz chwila dla mnie. Pora zająć się natką pietruszki :) Narwałam naprawdę sporo - zaraz po zerwaniu wiązałam natkę w pęczki, gumkami recepturkami. Tak też ją myłam, dzięki czemu nie miałam bałaganu z ogonkami i nie musiałam ich po myciu ponownie segregować. Gumki rozcięłam przy osuszaniu natki.  Wiem, że Ameryki nie odkryłam, ale może skorzystacie z tego sposobu - szybko i czysto :)
 
 
 
Dzisiaj robię wieczór  z serialami. W końcu ten cykl postów, ma mi pomóc polubić poniedziałki :) Zabieram ze sobą koszyk orzechów :)
 
 
Przed snem obowiązkowo książka - rozczytuję się dziełach Ojca Witko. Są cudowne! Mało, by pisać o ich "mocy" , polecam Wam!
 
 
 
 
Mam nadzieję, że i Wasz poniedziałek był udany, do następnego!
 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 

6 komentarzy:

  1. Jezusie uwielbiam Cie i ta Twoja organizacje :) ale dzisiaj wstalam o 6.30 i ogarnelam przed praca po wczorajszej imprezce :) takze coraz lepiej ze mna ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam Twoje komentarze :) Super, że udało się uporać z porządkami przed wyjściem do pracy ;) Pozdrawiam, miłego dnia!

      Usuń
  2. Śliczny kubek do kawy :) moja lista spraw też już w realizacji :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Cieszę się :) powodzenia, pozdrawiam!

      Usuń
  3. Już wcześniej pisałam, że jesteś pracowita jak mróweczka , ja ostatnio mam jakiegoś paskudnego lenia ;)
    Łakomie patrzę na Twój koszyk z orzechami, ależ zjadłabym takiego świeżutkiego, z białą skórką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj i ja mam lenia :) Takie dni też są potrzebne ;) Orzechy rosną na naszym podwórku, także korzystam :)

      Usuń

W roli głównej suszone pomidory z żurawiną

Witajcie!   Bezapelacyjnie odkryciem ubiegłego miesiąca są suszone pomidory! Nie wiem jak to się stało, ale dopiero kilka tygodni temu,...