Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lutego 2017

Blink-blink, czyli słów kilka o srebrnych dodatkach

Witajcie!
 
Nie od dziś, Ci którzy mnie znają, wiedzą, że uwielbiam dodatki w kolorze srebra. Tytułowy blink-blink to właśnie to mrugnięcie, błyśniecie, błysk. Wystrój naszego domu tworzą  skrzące się blaskiem ramki na zdjęcia, doniczki, świeczniki. Największym srebrnym akcentem jest lustro w salonie.
 
W dzisiejszym wpisie przynoszę Wam listę moich "chciejstw" w kolorze srebra.
 
1. Podpórki do książek - idealnie wpasowały się na półki nocne. Uwielbiam książki - czytam i mieć je blisko siebie :) Ten stoper spełniłby punkt 1 i 2 (o którym niżej) :) Cena zaporowa, ale warto szukać okazji :) Szukałam i szukałam, ale nie myślałam, ze tak szybko podpórki znajdą się na docelowym miejscu. Znalazłam je dość przypadkowo, w dość przyjaznej cenie, pisałam o nich tutaj



KLIK

KLIK

 
 
 
2. Globus - nie widzę funkcjonalności tego dodatku, ale ten brak przysłaniają mi wartości estetyczne :) Globusy są po prostu piękne! klik



KLIK

 
 
3. Tacka, talerzyk na biżuterię - to akurat już spełniona zachcianka, ale zanim podstawka była moją własnością, post był  już w fazie tworzenia się :) Tymczasem wpadło mi w oko drzewko na biżuterię, które ma w sobie też podstawkę.

KLIK

 
 
4. Srebrna lub lustrzana szkatułka  - najlepsza byłaby ta z Zara Home. Najlepiej jakby była jeszcze w mocnej promocji na super wyprzedaży :)





KLIK
 
 
5. Podwójna donica/osłonka na storczyki - ponoć storczykom najlepiej rośnie się, kiedy są blisko siebie. W tak cudnej osłonce powinny kwitnąć non stop :)

KLIK
 
 
6. Zegar do sypialni. Jeden w srebrze mamy w salonie (Netto, wyprzedaż sprzed ponad roku, ok.15 zł) pozostaje mi czekać aż znów pojawia się w Netto albo w Pepco. Droższe wersję są piękne klik, ale odkąd wiem, że w/w sklepach mogę dostać tego typu dodatki, najzwyczajniej w świecie szkoda mi wydać kilku stów na zegarek :P


 


Świetną alternatywą byłby zegar ścienny, taki jak ten


 
7. Małe ramki na zdjęcia, najlepiej okrągłe lub w kształcie serca - na zdjęcia naszych Dziewczynek.
 
 
Zamykam swoją listę i czekam na Wasze komentarze :) Jakie dodatki preferujecie w swoich mieszkaniach/domach?

Dobrej niedzieli! Do napisania już jutro!
 

czwartek, 3 listopada 2016

Szafa gra. Słów kilka o jej organizacji

Witajcie!
 
Szafa od zawsze była moją bolączką. Kwestia jej organizacji: podziału, systemu układania ubrań. Do tej pory świetnie sprawdzał się system pudełkowy. Sezonowe rzeczy chowałam do pudeł, a te z kolei lądowały na najniższych półkach szafy. Mimo systematycznego odkładania ubrań na swoje miejsce, do naszej rodzinnej (tak, tak - do tej pory mieliśmy jedną szafę użytkową) szafy, mniej więcej co dwa, trzy tygodnie, wkradał się nieporządek. Układałam, od nowa segregowała i walczyłam z przesuwaniem stosików koszulek. Do czasu! Zosia - wraz z przeniesieniem jej do większego pokoju - dostała swoją komodę i szafę. Przybyło nam bardzo dużo miejsca do chowania ubrań i tekstyliów. A tym samym mogłam wreszcie zorganizować szafy moich marzeń. Szafy, który będą wyposażone w dodatkowe drążki, kosze, worki próżniowe, pudełka i pojemniki. Z pomocą przyszła niezawodna Ikea, Castorama oraz wyrozumiały i cierpliwy Pan Mąż :) Wszystko zrodziło się z inspiracji znalezionych w sieci.
 


 
 
Przeorganizowanie naszej szafy zaczęłam od jej opróżnienia i segregacji ubrań. Zostawiłam wszystko w moim aktualnym rozmiarze. Z całą resztą rozstałam się bez sentymentów. Rzeczy odkładane do przeróbek krawieckich i tak nigdy nie trafiają pod maszynę, także zajmują tylko miejsce. W naszej miejscowości raz na kilka tygodni odbywa się zbiórka ubrań - to właśnie tam trafiają rzeczy i tekstylia, które zostały przeze mnie zapomniane i nienoszone. Jeżeli macie problem z podjęciem decyzji, które z rzeczy należałoby wyrzucić, a które zostawić czy oddać, to odsyłam Was do metody pięciu koszy, którą znalazłam u Kasi.
 
 
Wraz z przeglądem ubrań nastąpił przegląd akcesoriów:  zdeformowane wieszaki znalazły swoje miejsce w koszu, a tekturowe zniszczone pudła idealnie nadały się do spakowania rzeczy, które wynieśliśmy. Dobrze i przemyślnie wyposażona przestrzeń ułatwia utrzymanie porządku. Nie tylko szafy zostały zaopatrzone w nowe systemy rozwiązań. Także komody otrzymały zestawy pudełek. Do tej pory w komodach przechowywałam ręczniki, bieliznę i chusty. Postanowiłam całkowicie przeorganizować dotychczasowe ułożenie tych rzeczy. Wykorzystałam tu metodę Marie Kondo,polegającą na pionowym ułożeniu ubrań. Nie dowierzałam, póki nie sprawdziłam, że na tak małej powierzchni, jaką jest szuflada, można pomieścić tak dużą ilość rzeczy! O wiele wygodniejsze jest też wyciąganie tak ułożonych ubrań. Nie burzymy całej konstrukcji, tak jak w przypadku układania rzeczy jednej na drugiej.
 
 
Kolejnym krokiem było posegregowanie ubrań według kategorii: moje i Pana Męża, tekstylia pościelowe i ręczniki ( nasze i Dziewczynek). Dwie ostatnie grupy znalazły miejsce w naszej komodzie i szafie Zosi. Nasze ubrania poukładałam kategoriami: bluzki, koszule, etc. Z uwagi na to, że prasuję wszystkie ubrania, które trafiają do szafy, mamy zamontowane dodatkowe drążki. Prasowanie zajmuje trochę czasu, ale w moim przypadku nie sprawia mi to kłopotu. Niejako jest to dla mnie forma relaksu. To jedna z nielicznych czynności, podczas której mogę łączyć przyjemne z pożytecznym. Zazwyczaj słucham wtedy nagrań lub nadrabiam zaległości filmowe. Pozostała część ubrań - swetry trafiły do koszy. Można je składać w kostkę, albo zwijać w rulon. Dzięki temu nie deformują się.
 
Torebki - jeszcze dwa lata temu - temat rzeka. Obecnie jestem wierna 3 modelom, z którymi się nie rozstaję, a które przy Dziecku sprawdzają się idealnie. Listonoszki, o nich mowa. Każda w innym kolorze, każda tak samo pojemna. Na wielkie wyjścia (o losie! kiedy to było ) mam jedną jedyną kopertówkę czarnym kolorze ze złotym okuciem - uniwersalna i pasująca do wszystkiego. Jak łatwo można zauważyć, taka zawrotna ilość torebek nie stanowi wielkiego wyzwania, by je jakoś "upchać " w szafie.  
 
 
Rzeczy Dziewczynek - które dotychczas mieściły się w naszej rodzinnej szafie - trafiły do komody i szafy w Zosi pokoju. Tu selekcja polega jednej regule: segreguję ubrania rozmiarowo. Komoda została wyposażona w dodatkowe separatory, pojemniki. W nich oprócz bielizny znalazły się koszulki, bluzki bawełniane i piżamy. Te ostatnie od zawsze układam sparowane. Dzięki temu wyjmuję kompletną bieliznę nocną, bez potrzeby szukania osobno spodni czy bluzki. Na tej samej zasadzie kompletuję pościel. Cała pościel włącznie z prześcieradłem trafia do jednej poszewki od poduszki. Za jednym zamachem wyjmuję z szuflady czy z półki komplet zmiany pościeli. Cała reszta dziecięcych ubrań trafiła do szafy - kurtki, koszule, bluzy. Dzięki zamontowaniu dodatkowego drążka rozdzieliłam rzeczy Zosi i Marysi.
 
 
 
Przeorganizowanie szaf i komód stanowiło nie lada wyzwanie. Było to zajęcie wieloetapowe i czasochłonne, ale efekty przerosły moje najśmielsze oczekiwania. W szafach zrobiło się przestronnie i przejrzyście. Nie musimy przeglądać zawartości połowy półek, aby odnaleźć daną rzecz. Ubrania - dzięki odpowiedniemu przechowywaniu - są gotowe do założenia, bez konieczności prasowania ich. Dzięki rozplanowaniu układu w szafach uzyskałam o wiele więcej miejsca niż początkowo oczekiwałam. Zapewne zauważyliście, że nie wspominałam we wpisie o kurtkach, kocach i firanach. Mam to szczęście, że na parterze znajduje się pokój ze zbieraniną mebli i dwóch szaf. W przyszłości ma być on zaaranżowany na garderobę, ale póki co mieści wszystkie duże gabarytowo rzeczy. W tym zimowe kurtki, które na pewno zajęłyby sporo miejsca w naszej szafie.
 
Planując zmiany w swoich garderobach, szafach, komodach czy regałach pamiętajcie o najważniejszym: celem jest ułatwienie sobie codziennego odnajdowania najpotrzebniejszych rzeczy w jak najkrótszym czasie :)

Do napisania!
 

środa, 31 sierpnia 2016

Jak urządzić pokój trzylatki?

Witajcie!
 
Temat na ten wpis chodził mi po głowie od dawna. Jakiś czas temu postanowiliśmy z Panem Mężem, że przeniesiemy Zosię do większego pokoju. Nie myśleliśmy, że zmiana lokum nastąpi tak szybko. Warunkiem urządzenia nowego pokoju naszej trzylatki było sprzedanie mebli z jadalni. Po prawdzie - jadalnia, jako pokój - w ogóle się u nas nie sprawdziła. Za wyjątkiem Wieczerzy Wigilijnej i wielkanocnego śniadania - nie użytkowaliśmy jej. Pokój ma potencjał, bo oprócz tego że jest przestronny, jest też ustawny. Z dnia na dzień wystawiłam meble na sprzedaż i po dwóch tygodniach opróżniałam meble, by mógł się nimi cieszyć nowy Właściciel :) Dzisiaj nie będę Wam zaprzątała głowy wymiarami pokoju. Chcę póki co usystematyzować kryteria, którymi będziemy się kierowali przy urządzaniu Zosi pokoju i zebrać w jednym miejscu inspiracje z sieci. Czas nas nie goni, ponieważ Zosia dalej użytkuje swój pokoik, ale przed rozwiązaniem ciąży chciałabym mieć czarno na białym, jak ma wyglądać pokój naszej Córeczki. 
 
Najważniejszym warunkiem, który ma być spełniony przy urządzaniu pokoju, jest zadowolenie Zosi :) Zojka ma - jak na trzylatkę przystało - sprecyzowane oczekiwania: ma być ładnie i  radośnie :) Co oznacza, że wszystkie Peppy i figurki z Lego duplo będą miały swój dom, kredki i malowanki obowiązkowo będą miały miejscówkę na stoliku, a książki będą cieszyły oko i ucho, każdego poranka i wieczora. Dla nas natomiast, ważne by pokój był też funkcjonalny. Z racji większej powierzchni do zagospodarowania, wydzielimy kilka stref:
 
- snu i wypoczynku - Zosia odkąd skończyła 1,5 roku śpi w dużym łożku (180x80) Łóżko teraz zajmie lepsze miejsce niż dotychczas, będzie dalej od okna i od kaloryfera. Mimo, że już dawno zapomnieliśmy co to drzemki, Zosia często korzysta z łóżka w dzień. Regeneruje siły przeglądając książki, lub układając nawlekani.
 
- zabawy - oczywiste! Obecny pokój Zosi jest niewielkich rozmiarów. Wszystkie jej zabawki znajdują się w pojemnikach umieszczonych w regale. I przy tej metodzie przechowywania pozostaniemy wierni. Dzięki koszom na zabawki Zosia bardzo szybko nauczyła się sprzątać po sobie. Wie, w którym koszu są klocki, a w którym lalki. Ulubione zabawki są wyeksponowane na półkach, wraz z książkami.
 
- pracy twórczej - podobnie jak regał i łóżko, tak też stolik i krzesła powędrują do większego pokoju.  
 
- garderoby - to strefa, której w ogóle nie było dotychczas w pokoju Zosi. Do tej pory mieściłam nasze ubrania w jednej szafie. Zew minimalistki wciąż we mnie się budzi :) Jednak doszłam do wniosku, że komoda i szafa to niezbędne minimum w pokoju Zosi.
 
Zdecydowaliśmy, że nie będziemy zmieniać koloru ścian. Obecny kolor jest na tyle bezpieczny, że stanowi neutralną bazę i doskonałe tło dla białych mebli, które sprawdzą się nawet w pokoju nastolatki. Zarówno łóżko ( które rośnie razem z Zosią - obecnie jest od kilku miesięcy ze zdemontowaną barierką), szafa, komoda czy półki  będą miały prosty design.  Tłem ma być radosny uśmiech Zosi i jej roześmiane oczy :)
 
Sieć zalewa fala galerii dziecięcych pokoików w stylu skandynawskim. Podobają mi się szarości, mięty, róże, biele czy granaty. Ale wiem w czym Zosia czuje się dobrze. Meble, które wybraliśmy pochodzą z Ikea. Nie ukrywam, że ich rozwiązania świetnie sprawdzają się u nas do tej pory. Poniżej kilka inspiracji z sieci:

 

 

 



 
Przyznam się, że zbierając inspiracje i spisując pomysły do pokoju naszej trzylatki, ciągle miałam w głowie słowa Pana Męża: "pamiętaj, żeby nie zagracić pokoju". Z ręką na sercu przyznaję Mu rację! Bardzo modne są girlandy, pompony, stosy poduszek, ogrom plakatów umocowanych na taśmach, namioty/tipi, tildy. Zosia w ogole nie zwraca na te rzeczy uwagi. Odkąd skończyła roczek śpi w ukochaną poduszką, którą przywiózł Jej Tata (kupiliśmy drugą identyczną, by zamieniać je w razie prania - ale Zosia darzy miłością bezgraniczna wymiętoszoną i spraną pusię :) ) Podobnie ma się rzecz z kulami kupionymi w Biedronce :) To już rytuał, że sama je włącza, kiedy nadchodzi pora wyciszenia się przed snem. Cottony są nie tylko ozdobą, ale są też funkcjonalne i faktycznie są w użyciu. Na pewno jednak skusimy się na regał w kształcie domku. Będzie idealny do zabaw sytuacyjnych, które Zosia rozgrywa po mistrzowsku.
 
 
 

Z racji, że w obecnym pokoju Zosia są półki na książki, których nie chcemy demontować ( zostaną wykorzystane dla Najmłodszej Pociechy), w większym lokum zawisną nowe półki, które pomieszczą i wyeksponują ukochane książki.
 
 
 
 
Mam nadzieję, że kolejny wnętrzarski wpis nie będzie przedstawiał inspiracji, ale zdjęcia z realizacji naszych pomysłów i planów.
 
Dobrej nocy Kochani!