poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Nie lubię poniedziałków Tydz. 2.

 
 
Witajcie!
 
 
Kolejny tydzień przed nami, kolejne poniedziałkowe wyzwanie. Ten dzień nie należał do najłatwiejszych. Po ciężkim - bo dosyć skrajnym w emocje weekendzie - przyszedł dzień, kiedy Mąż po krótkim pobycie w domu, musiał znów jechać do pracy.
 
Pobudka o 5:40. Niebo przyniosło chmury, które towarzyszyły  nam cały dzień. Wreszcie odrobinę chłodniej, chociaż momentami miałam wrażenie, że gdyby nie wiatr, usmażylibyśmy się na twarde skwarki.
 
 
 
 

 
 Szybkie uporządkowanie porannego rozgardiaszu i pora zabrać się za planowanie listy zadań na dzisiaj. Azalia zaczyna rozwijać swoje pąki i cieszyć moje oczy za każdym wejściem do kuchni. Potrzebuje naprawdę dużo wody, także każdego poranka muszę ją dobrze podlać.





Lista rzeczy do zrobienia gotowa. Kawa też, pierwsza z dwóch. Staram się ją ograniczyć, także piję na zmianę ze zbożową.




 
Dzisiaj tez pora zaplanować wydatki na ten tydzień. Paragony z ostatnich większych zakupów pozwalają obliczyć mniej więcej koszty. Jestem ciekawa czy uda mi się zmieścić z wydatkami w założonym budżecie. Kolejne wyzwanie...


 

9:00 Zosia budzi się w wyśmienitym humorze. Śniadanie, poranna kawa z moją Mamą, która nas z rana odwiedziła i przejażdżka rowerowa.




Przystanek u Dziadków. Dziadziuś jak zwykle wynajduje dla Zosi nowe atrakcje.


 
 
Zosia przypomniała sobie o budyniu. Wracamy do domu i gotujemy. Ulubiony.


 
 
13:30 drzemka Zosi. W tym czasie przygotowuję obiad, porządkuję poranne pranie i przygotowuję cześć zdjęć na bloga. Przeszukuję też oferty wakacyjne w poszukiwaniu atrakcyjnego urlopu dla naszej trójki.  Okazuje się, że  końcówka września jest tak samo oblegana przez wczasowiczów, jak w czasie gorącego okresu wakacji. Po dwóch godzinach Zosia wstaje i jemy obiad. Robimy sobie miejscówkę na balkonie. Zojka koloruje, a ja mam chwilę na kawę i książkę. Tym razem Sztuka prostoty. Odskocznia po biografii Grace Kelly (polecam!) Co prawda między łykami kawy rysuję kury - Zosia dorysowuje jajka, a z każdą przeczytaną kartką - auto, tutaj artystka malarka rysuje z kolei okna i koła.

 
 
 
 
 
Czas na  pyszny deser, Zosia uwielbia owoce. Winogron, maliny, jabłka - to jedne z jej ulubionych.
 
 
 
 
 
Wieczorem spotykamy się jeszcze z moją Przyjaciółką i Jej Córeczką, Dziewczynki uwielbiają swoje towarzystwo. Po rowerowej wycieczce  plotkujemy z Kasią, a Dziewczynki spacerują. 
 
 


Kąpiel i kolacja - tosty z domową truskawkową konfiturą.



 
 
21:30 Zosia śpi. Pora na wieczorną toaletę. Dzisiaj podgoniłam z wieczornymi porządkami w domu, także czeka mnie tylko prysznic i książka.
 
 
To był ciężki dzień. Znów odliczmy dni do przyjazdu Naszego J. Ale jaki poniedziałek taki cały tydzień - zacznijmy go z uśmiechem i nadzieją.
 
 
 
Do napisania!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A pod nią - nasze marzenia... Choinka

Witajcie!   Jednym z ostatnich adwentowych zadań dla Zosi była nauka wierszyka czy piosenki o choince.  Jako, że świąteczne piosenki gr...