Przejdź do głównej zawartości

Nie lubię poniedziałków #25

Kochani!

Za nami pierwszy poniedziałek września. Poniedziałek, na który tak bardzo czekali najmłodsi uczniowie, być może jeszcze bardziej - rodzice, a najmniej był wyczekiwany, podejrzewam, przez nastolatków:) U  nas oczekiwania rozłożyły się równo na szali :)



 Kto, tak jak ja, lubi, obudzić się zanim budzik się włączy? :)


Kawa w ulubionej kubku czy filiżance?


Przygotowania!



Dziewczynki jedzą śniadanie, a ja ogarniam poranny rozgardiasz. 


Fryzury. Na życzenie przedszkolaka: włosy rozpuszczone, ujarzmione :)




Pierwszy dzwonek w nowej szkole!


Rozpoczęcie roku szkolnego było nie lada wyzwaniem organizacyjnym. Troje dzieci, dwie szkoły, dwie różne godziny (9 i 10), 3 km odległości między placówkami. Udało się! Zaangażowałyśmy Dziadziusia Krzysia, który dowiózł nam foteliki samochodowe i odwiózł Mamę Frania do pracy. A po uroczystościach - zabawy!





Do tej pory nie wiem, gdzie zgubiłyśmy czas między 16 a 18, ale nadszedł upragniony wieczór! Książka na dobranoc, zabawki na miejscu. Czas dla mamy :)




 

 Początek miesiąca, to czas kiedy rozpisuję najważniejsze zadania. Już rozglądam się za jakimś większym ściennym kalendarzem/planerem. To kolejny rok, kiedy forma ścienna kalendarza sprawdza się u nas znakomicie.



A wszystko przy aromacie pysznej herbaty ze świeżą mięta i cytryną, zaparzonej w czajniku, o którym marzyłam! Takie niespodzianki urodzinowe kocham!


Kończę też podpisywać wyprawkę Zosi. 


Podnosząc wzrok, widzę swój portret :) To urodzinowa Królowa Mama, autorstwa Zofii <3


I schodzę na ziemię :)  powrót do codziennych obowiązków.


Podlewanie kwiatów. Ostatni punkt na liście zadań. Mój storczyk wypuścił nowe kwiaty i liczę, że zobaczę je w pełnej okazałości!



I pora na chwilę z książką. Moje urodzinowe prezenty :)


Do napisania!

Komentarze

  1. Cudowne i niezapomniane chwile. Czas pełen magii. Dzieci rosą i zapamiętanie tego bez bloga byłoby niemożliwe. Kochana ja poproszę o kawę w filiżance i godzinę rozmowy. Pisz, pisz ja czytam. A czyta się cudownie.

    OdpowiedzUsuń
  2. To wielka chwila dla dzieci i dla rodziców, kiedy te nasze szkraby zaczynają szkolną przygodę, tak jest chyba przez pierwsze 4 klasy... sama nie wiem kto przeżywa to bardziej, dzieci czy rodzice :)))
    Czajniczek i filiżanka cudne, uwielbiam Bolesławca. Mam stamtąd ulubiony, pękaty kubas, w którym jesienna herbata smakuje mi najbardziej :D
    Ściskam serdecznie, Agness <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Dla Zosi to już 4.rok. Zerówka to już poważna sprawa. Marysia zaczęła swoją przygodę z przedszkolem w kwietniu :)

      Ceramikę z Bolesławca uwielbiam i ja!

      Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  3. Rok szkolny to mistrzostwa świata dla rodziców z logistyki :-) i to przez 10 miesięcy
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny poniedziałek u Was! Jak zwykle z resztą. Obdziel nas odrobiną spokoju :-) fryzurki dziewczynek- mistrzostwo ! A herbatka zapewne mega pyszna! Na zbliżający się sezon herbatkowo-jabłecznikowy idealny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesyłam ogrom spokoju :) Dziewczynki uwielbiają upiecia i warkocze :) Herbatka z mięta, otwiera sezon :)

      Usuń
  5. Oj ja na rok szkolny nie czekałam...wręcz przeciwnie. W tym roku przy kumulacji rocznika w szkołach średnich mam ochotę zrobić sobie urlop na co najmniej 3 lata. Szkoda w tym wszystkim najbardziej dzieciaków, ale cóż tak nas urządzili i musimy jakoś to przetrwać:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Solidaryzuję się z Tobą w tej trudnej sytuacji, powodzenia!

      Usuń
  6. Ja mam już dorosłe dzieci, jedno ukończyło studia, drugie jeszcze się uczy . Czasami brakuje mi chwil, które już minęły. Tego odprowadzania i odbierania ze szkoły, odrabiania lekcji itd. Jedyne co, to zostały mi jeszcze wywiadówki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo się cieszę, że wrócił mój ulubiony cykl "nie lubię poniedziałków" powinnaś go opatentować Kochana! Przepiękne fryzury dziewczynek!!! Mam nadzieję, że w niedługim czasie włoski Alicji na tyle zgęstnieją bym mogła wyczarować podobne, chociaż u mnie brakuje również i talentu! Haha! A ten domek w pokoju Marysi hmmm.... marzenie! Alunia i Antoś zatracili by się w zabawie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Ciocia z chęcią zaplecie Ali warkocze :) Zapraszamy serdecznie!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Choinki z gałęzi tui

Witajcie Kochani! Do strojenia bożonarodzeniowej choinki jeszcze kilka tygodni, ale u nas w domu, mamy już przedsmak świątecznej magii . A to wszystko za sprawą choinek z gałązek tui. Radość tym większa, że wykonałyśmy je własnoręcznie. Póki co Zosia nie szuka pod choineczkami prezentów, tylko krasnoludków :) I tak będzie jeszcze jakiś czas. Z biegiem dni choinkom dostaną się ozdoby i światełka.

Do wykonania choinek potrzebujemy: styropianowy stożek, gałązek tui, patyk, dwustronnej taśmy, kawałka tektury (opcjonalnie), pistolet na gorący klej, nożyczek.
Pierwszy stożek owinęłam tekturą. Zamocowałam ją za pomocą mocnej dwustronnej taśmy. Zabieg ten nie jest jednak konieczny. Gałązki tui można przyklejać bezpośrednio do styropianu. Jeżeli jednak nie posiadacie takich stożków, wystarczy z tektury wyciąć koło, przeciąć je wzdłuż promienia i zrobić stożek. Wnętrze należy uzupełnić zmiętą gazetą (wcześniej, z użyciem kleju na gorąco, umieszczamy tam patyk, który ma być pniem choinki). Dla …

Lustro w salonie

Dzień dobry! Ostatnie dni to tropikalne upały. Nie dla mnie takie temperatury. Nie dla Zosi. Wychodzimy wcześnie rano, aby skorzystać w miarę chłodnych poranków - chociaż dzisiaj o 8 było już 28 stopni w cieniu. Potem chłodzimy się w domu, by wyjść po 17 na dwór.  Dni upływają nam na kolorowaniu malowanek, układaniu klocków, czytaniu książek, porządkowaniu i planowaniu. Wciąż jestem pod urokiem Sztuki planowania - właśnie czekam na kolejne pozycje autorki Dominique Loreau. Jestem ich bardzo ciekawa. W ferworze porządków - między obowiązkami domowymi, zabawą i kąpielami w basenie - zbieram inspiracje salonowe. Mocno zastanawiam się nad tym, co powiesić nad kanapą w salonie. Opcje są 3 : 1. ramki ze zdjęciami/plakatami/grafikami, 2. półka z dużymi i małymi ramami na zdjęcia/plakaty, 3. duże lustro, 4. napis naklejka, 5. półki. Najbardziej skłaniam się do tego ostatniego. Z trzech półek zamkniętych zrezygnowałam w trakcie ostatniego odświeżania salonu, nie chciałabym znów zagracić tej p…

Świąteczne skrzaty

Witajcie! Dzisiaj przynoszę Wam nasze świąteczne skrzaty, które zamieszkają w Zosi pokoju wraz z pierwszą niedzielą Adwentu. Skrzaty zrobiłyśmy z Zonią samodzielnie. Wykorzystałyśmy: - kolorowy filc, - pomponiki, - futro, - stożki styropianowe, - klej na gorąco, - ozdobna wstążka. Do zrobienia brody wykorzystałyśmy pasek futra, który jest doczepiany do kapturów. Rozcięłam go, pozbywając się tej wewnętrznej otuliny, ta potrzebna była później. Najpierw przykleiłyśmy brodę. Potem dopiero zrobiłyśmy czapkę, którą nasunęłyśmy na futro. Pozostałości z wycięcia futrzanej części od kaptura wkleiłam do spodu skrzata. Dzięki temu skrzat siedzi wyżej, nie spiera się tylko na brodzie. Zosi ciężko było zdecydować o kolorze nosa :) W międzyczasie powstawały różne arcydzieła :)
Przyszła pora na nogi. Zrobiłyśmy je z filcu. Do środka każdej można też włożyć drucik - wtedy nogi będą bardzo plastyczne :)
Drugi beznogi skrzat dostał spory brzuch. Z szarego filcu uszyłam worek do którego zapakowałam skarpetk…