środa, 2 listopada 2016

Nie lubię poniedziałków #15

Witajcie!

Poniedziałkowy post pojawia się ze sporym opóźnieniem. Tym samym witam się z Wami listopadowo. 31.października zaczęliśmy wczesnym rankiem.

 
Marysia rozbudzała się u siebie w łóżeczku, a Zosia już na całego broiła z Tatą. Wykorzystałam chwilę na zaparzenie kawy. Dużej ilości kawy :)
 
 
Ciężko było doprosić się tej małej Łobuziary, żeby w końcu pobiegła się myć i ubierać. Oczywiście najpierw obrała kierunek Marysi pokoju :)
 
 
 
Pan Mąż szykował śniadanie, a my w tym czasie zaścieliłyśmy łóżka i zaczęłyśmy szykowanie do przedszkola.
 
 
Po śniadaniu przyszła pora na zabawę. Tak to już jest, jak wita się dzień o 6 rano. Zanim wyjedziemy do przedszkola, Zoja zdąży jeszcze się pobawić.
 
 
 
Przed samym wyjazdem - obowiązkowo już - układa wszystkie świnki.
 

 
I cierpliwie czeka, aż zapakuję jej śniadanie do plecaka.
 
 
Stylizacja Baby Born jak najbardziej na czasie :) Bobas jedzie z nami. Najpierw jedziemy po Szymka, a potem - już tradycyjnie - do sklepu. Tam przedszkolaki robią "swoje" zakupy.
 
 
Po powrocie mamy czas z Panem Mężem na kawę. Pierwszą i jedyną dzisiaj. J. ululał Marysię, także chwilo trwaj!
 
 
Nie za długo rzecz jasna :)



 
 Zazwyczaj zaczynam pić kawę w kuchni, a kończę u Mysi w pokoju. Plotkujemy sobie, jak to baby :) W tym czasie zupa już pyka na kuchni. Dzisiaj ulubiona Zosi - ostatnio - zalewajka.
 

 
Pan Mąż od razu ruszył do lasu zwozić drzewo, a my zabrałyśmy się z Marysią za porządki.
 
 
 
Chwilę przed 14 J. przywiózł Zosię, a po obiedzie ruszyliśmy w trasę. Z Marysią została moja Mama, Zosia pojechała z nami. Cel wyprawy: dentysta. Jestem uboższą o kolejny ząb mądrości.
 
 
 
Po powrocie do domu Pan Mąż zajął się rozładowywaniem reszty drzewa, a my miałyśmy gości. Odwiedziła nas moja Przyjaciółka z Córeczką. Czas szybko minął. Znieczulenie puściło. Dziewczynki spały, a Mama miała chwilę wolnego. Tata na posterunku :)

 
Także uciekam spać i skreślam kolejne dni, które nareszcie będą nas zbliżać na najpiękniejszego czasu w roku, Świąt Bożego Narodzenia.
 
Do kolejnego!
 

8 komentarzy:

  1. Moja córcia też lubi tą świnkę. Wszędzie tylko słyszę Pepa, Pepa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło, że jesteś :* Peppomania trwa :D

      Usuń
  2. Jakie mega szklanki na kawe gdzie kupione??

    OdpowiedzUsuń
  3. Listopad oznacza że coraz bliżej święta 🎶🎼⭐🎶 Zosia ranny ptaszek jeszcze się zdąży pobawić hihi u nas to tylko pobudka i zaraz wyjście czasem w biegu heh ale jak się lubi pospac to czasem trzeba biegiem lecieć 😉😂😂 jaka piękna stylizacja do przedszkola ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teriulka a to oznacza jedno: RMF Święta :D Oj, tak! Zabawa z rana obowiązkowo! Kochana, tez wolałabym, żeby jednak spała w tym czasie, a nie pasowała Peppę na przedszkolaka :p Dziękujemy :*

      Usuń
  4. Jak zwykle u was cudownie.Chciałoby się tylko rzec .Spij córeczko spij.Buziaki

    OdpowiedzUsuń

W roli głównej suszone pomidory z żurawiną

Witajcie!   Bezapelacyjnie odkryciem ubiegłego miesiąca są suszone pomidory! Nie wiem jak to się stało, ale dopiero kilka tygodni temu,...