Za nami kolejne dwa dni, które upłynęły nam w duchu Świąt Bożego Narodzenia. Tym razem skupiłyśmy się na kuchni. Przegląd produktów, leków, mycie szafek i zmiana organizacji niektórych półek - czynności, które wykonuję bardzo często, ale teraz nabierają innego znaczenia. To tylko porządkowe sprawy, ale pozwalają mi wprowadzić nowy ład, a ten porządek, który zaprowadzam, rzutuje na moje przemyślenia i plany. Lubię, kiedy nic mi nie zalega, kiedy nie leży zapomniane. Nie lubię poczucia marnotrawstwa. Wciąż uczę się wykorzystywania i gospodarowania produktami tak, aby ich nie wyrzucać, tylko dlatego, że o nich zapomniałam i nie zdążyłam wykorzystać. Porządki domowe niejako wprowadzają spokój, który bardzo sobie cenię. W tak uporządkowanym i zorganizowanym wnętrzu, dekoracje - niektóre dyskretne, inne mniej - umilają spędzany tam czas.
Do kuchni wtargnęła czerwień!
Pojawiły się też jelonki :)
Zapachniało korzennymi ciasteczkami.
Grudniowa galeria Zosi :)
Wieczorna odsłona. Moja ulubiona :)
Zostawiam Was w świątecznym kuchennym klimacie i uciekam do książki :)
Do napisania!
























