poniedziałek, 2 listopada 2015

Nie lubię poniedziałków tydz.13.

Witajcie!
 
Kolejny jesienny poniedziałek za nami. Kolejna poranna  kawa wypita. W pośpiechu, a jakże inaczej! :)
 

Tym razem spieszyłam do Lidla. Ostatnio klik pisałam o dzianinowych spódniczkach - mamy to! :D Spódniczka, legginsy, piżama i świeża mięta :) O dziwo, nie było tłumów przed sklepem, nie było też szukania tunik rozrzuconych wśród mrożonek (tak, tak, kiedyś byłam świadkiem takich dantejskich scen! Ba! w ubiegłym roku właśnie między mrożonymi bagietkami znalazłam kozaki dla Zosi). 
 
 
Wróciłam przed 9, akurat na najlepszą zabawę :) Mąż jechał do pracy później niż zwykle, także Zosia spędziła poranek z Tatą. Szybko ogarnęłam zakupy i chwilę później już gotowałam obiad. Chciałam, aby Mąż zjadł, zanim pojedzie. Dzisiaj szybkie, ale jakże pysznie danie! Pierwszy raz jadłam je u znajomej i tak mi posmakowało, że na stałe znalazło się w moim menu. Pyszne tagliatelle z piersią kurczaka, szpinakiem, pomidorkami koktajlowymi i czosnkiem. Mniam!
 

 
Po tak wczesnym obiedzie przyszedł czas na deser. Ulubiony Zosi - malinowy koktajl (mrożone maliny i kefir, z dodatkiem płatków owsianych lub siemienia lnianego - jak akurat kierowniczka zadecyduje i wsypie ) :)

 

 
 Obowiązkowy spacer leśnymi drogami! Dzień bez niego, jest dniem straconym. Zosieńka uwielbia te wycieczki, a ja kocham tę ciszę i spokój! Zabieramy prowiant i ruszamy przed siebie.
 









 
Od rana Zojka powtarzała, że nie będzie dzisiaj spała, ale ta wyprawa zrobiła swoje. Tyle co przytuliła głowę do poduszki i już drzemała. Miałam chwilę, na kawę, zaplanowanie reszty dnia i kolejnych wpisów. Zawsze na początku danego miesiąca, staram się rozpisać na kolejne jego tygodnie tematykę na bloga.
 

 
Zosieńka pospała niewiele ponad godzinę. Wystraczająco, by się zregenerować. I nacieszyć Babcią i Dziadziusiem, którzy odwiedzili nas. Po godz. 15 wyszłyśmy jeszcze na spacer. Spotkałyśmy Kuzynkę i Jej Synka - także było wesoło. Bardzo cieszy mnie fakt, że Zosia potrafi i chce dużo spacerować. Nie straszne jej długie trasy, a im ciekawsze i coraz to nowsze miejsca do zobaczenia, tym większe jej zaangażowanie - razem ze mną szykuje ciepłe picie na drogę, kanapkę czy cieplejszy szal.
 
 
 
Po powrocie do domu, czekała na mnie spora ilość prasowania. Umilałam sobie je pyszną herbatą z cytryną i miętą :)

 
Po wieczornej toalecie, sprzątnęłam szybko kuchnię, łazienkę i resztę domu...

 
Zosia obejrzała dobranockę, wykonała wieczorny telefon do Taty  i wybrała kolejna książkę do przeczytania. Tym razem studiujemy Kubusia Puchatego :D




 
Teraz już śpi... A ja siedzę w ciepłym szlafroku i przeglądam zdjęcia z dzisiaj. Pora w końcu zabrać się za ich wywołanie! To postanowienie na kolejny miesiąc :)
 
Mam nadzieję, że i Wam dane jest korzystać z tych pięknych jesiennych dni. My staramy się czerpać z nich każdy promień słońca :)
 
Dobrej nocy Kochani!

10 komentarzy:

  1. Super dzien :) jak zawsze ! I przepis poproszę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Będzie, będzie przepis, buziaki :*

      Usuń
  2. No makaron ze szpinakiem w różnych wariacjach uwielbiam:) Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki piękny dzień.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. karolina Wozniak4 listopada 2015 22:49

    Cudownie sie czyta😍😊 suuuper wszystkie wpisy sa😍 oby tak dalej😊 pozdrawiam😊😊 😘😘

    OdpowiedzUsuń
  5. Po proszę przepis na ten smakowit makaron, chętnie go przygotuje dla mojej rodziny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis bardzo prosty. Gotujemy pierś z kurczaka, podsmażamy małą cebulkę, dodajemy do niej 5-6 ząbków czosnku i pokrojone w ćwiartkę pomidorki koktajlowe smażymy chwilę. Do ugotowanego makaronu wsypujemy świeży szpinak (pod wpływem ciepła zmniejszy swoja objętość), dodajemy pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka, cebulę z czosnkiem i pomidorkami. Dodajemy łyżkę śmietany. Mieszamy i zjadamy ze smakiem :)

      Usuń

W roli głównej suszone pomidory z żurawiną

Witajcie!   Bezapelacyjnie odkryciem ubiegłego miesiąca są suszone pomidory! Nie wiem jak to się stało, ale dopiero kilka tygodni temu,...