poniedziałek, 9 listopada 2015

Nie lubię poniedziałków tydz.14.

Witam się!
 
Co za noc! Co za dzień! Zosia kiepsko spała, a już po godz.6 była w pełnej gotowości, by powitać poniedziałek. Ja, tradycyjnie, powitałam go kubkiem kawy i spisaniem listy rzeczy do zrobienia.

 
Chwilę po śniadaniu Zosia urzędowała już u siebie w pokoju. I bawiła się w najlepsze :)
 
 
 
W tym czasie wstawiłam pierwsze z kolejnych prań, podlałam kwiaty, zmieniłam pościele i spakowałam paczki do wysłania.

 
 
Po 8 odwiedził nas mój Tata i godzinę później byliśmy już w trasie :) Poczta, odbiór Mamy z pracy i wyprawa do miasta. Zosia dostała od Babci nowy długopis i zeszyt, nie czekała długo na wypróbowanie ich :)
 
 
Zojka w sklepie zrobiła przegląd ubrań i stwierdziła, że nic jednak nie kupuje :)
 
 
W Netto piękne świąteczne ozdoby. Nie skusiłam się nic, póki co :P
 
 
 
Pogoda nam dopisała, mimo że zaczęło padać :) Zosia była zachwycona i oznajmiła wszem i wobec, że:  kocham baldzo mocno ten desc i bende tak chodziła z nim :D

 
 
 Po powrocie do domu szybko uporałyśmy się z zakupami, obiadem i zabrałyśmy się za kończenie porannych porządków. Zosia to moja prawa ręka w obowiązkach domowych. Z chęcią pomaga i jest naprawdę w tym dobra :) Jest i nagroda :)
 

 
Zosieńka zajęła się konsumowaniem, a ja w tym czasie umyłam okno w kuchni,  wyszorowałam balkon i parapety zewnętrzne. Tylko chwilę nacieszyłam nimi okno, bo za moment zaczął padać deszcz, znów!

 
Plan na dzisiaj wykonany! :D Pora na przyjemności. Zosia  dostała od Babci kolejną część Kubusia Puchatego :) Tym razem z płytą CD. Za oknem plucha, deszcz i wietrzycho, a my zasłuchane w przygodę misia, błogo!

 
Dzień bez kolorowania jest dniem straconym. Zosia maluje coraz mniejsze elementy - pełne skupienie :)


 
Puzzle i klocki znów zajmują nam większość popołudniowych chwil.


 
Wieczór upłynął nam błyskawicznie, o 19.30 Zosia już spała, a ja mogłam na spokojnie usiąść. Teraz jednym okiem zerkam na serial, a drugim przeglądam gazety. Świąteczne inspiracje wyciekają ze stron gazet i sklepowych półek. Czy i Wy myślicie już o Świętach? Jutro lub pojutrze będziemy - tradycyjnie już - zagniatać ciasto na pierniki świąteczne. Będzie leżakowało kilka tygodni, by w grudniowe dni wypełnić dom aromatem upieczonych pierniczków.



Miłego i spokojnego wieczoru dla Was!

2 komentarze:

W roli głównej suszone pomidory z żurawiną

Witajcie!   Bezapelacyjnie odkryciem ubiegłego miesiąca są suszone pomidory! Nie wiem jak to się stało, ale dopiero kilka tygodni temu,...