poniedziałek, 16 stycznia 2017

Nie lubię poniedziałków #3

Witajcie Kochani!

Trzeci poniedziałek tego roku zaczęłyśmy późno. W sumie to bardzo późno, jak na Nasze Ranne Ptaszki. Pan Mąż już przed 3 rano był w drodze do Pragi, Zosia wstała by Go wycałować i wyprzytulać. Miała krótką przerwę w spaniu, być może dlatego dospała aż do 7.40! Marysia też spała w najlepsze i gdyby nie budzik - któremu nota bene! pierwszy raz od bardzo długiego czasu dane było zadzwonić - to i ja pospałabym dłużej. Dziewczynki błogo spały, a ja w tym czasie ogarnęłam siebie i sypialnię oraz przygotowałam śniadanie dla Zosi. W międzyczasie powstała też lista zakupów.

 
 
Chwilę przed wyjściem do przedszkola, Marysia zdążyła przywitać poniedziałek ze starszą siostrą. Uwielbiam ten ich poranny szczebiot :)

 
Marysia została ze swoją Prababcią Marią a my ruszyłyśmy do przedszkola. Zosia za każdym razem wybiera trasę z zaspami :) 
 
 
Po powrocie do domu, zabrałam się za przygotowanie śniadania dla siebie.

 
W towarzystwie mani i z ciepłą kawą u boku zasypałam ciasto na drożdżówkę. Nastawiłam zegarek i zabrałyśmy się za poranne obowiązki.

 
Pranie, wycieranie mebli, podlewanie kwiatów, wietrzenie dywanów. Dzień jak co dzień :)
 

 
Marysia z zainteresowaniem obserwowała mamę biegającą z prędkością światła, od pokoju do pokoju :)

 
Zanim ciasto się upiekło i Marysia zasnęła na drzemkę, udało mi się jeszcze zdemontować lampki z balkonu. I zjeść drugie śniadanie.

 
 
Na Zosię czekało drożdżowe z rodzynkami i jej jedno z ulubionych dań :)
 

 
Swój obiad jadłam w takich okolicznościach :) Znajdź różnicę na zdjęciach :)
 

 
Wieczór upłynął nam na kolorowaniu, układaniu puzzli i przygotowywaniu się do kolejnego dnia. Zawsze wieczorem, szykuję Zosi ubrania na następny dzień. To pozwala mi zaoszczędzić sporo czasu. Rano nie muszę się zastanawiać i tracić czasu na przemyślenia przy szafie. Poza tym, Zosia coraz częściej sama wybiera co chciałaby założyć. Tak sobie planujemy wspólnie :)
 


 
Jest już 22, nadrabiam zaległe posty i za chwilę uciekam do łóżka. Jutro czeka nas kolejny dzień. To będzie bardzo intensywny tydzień. Pełen wyjazdów i uroczystości w przedszkolu. Lubię, kiedy mam tak naładowany kalendarz - wtedy nie mam czasu zastanawiać się co zrobić, kiedy nie mam nic do zrobienia :)
 
Do następnego!
 
 
 

 

4 komentarze:

  1. Różnica na zdjęciach? Marysia pięknie się turla :-)? Piękne macie ramki do zdjęć. U nas wreszcie nastał szał na puzzle, długo na to czekałam, cieszę się, bo sama bardzo lubię i fajnie tak układać z synkiem. Te przepiśniki sa fajne, muszę dokupić. Praga...nie byłam, podobno warto, szkoda, że Twój mąż pojechał służbowo, a nie rekreacyjnie z Wami. Ale Marysia się zmienia! Ani się obejrzysz, a zacznie pełzać, raczkować i podnosić sie przy kanapach, stolikach. Ja teraz nic nie mogę zrobić w domu, chyba, że mały jest w łóżeczku i śpi :-) Inaczej muszę pilnować niemal non stop, właśnie skończył 9 miesięcy. Życzę Wam udanych uroczystości przedszkolnych, czyżby bal karnawałowy i Dzień Babci i Dziadka potem :-)? Serdeczności! :-))) PS. Narobiłaś smaku na ciasto drożdżowe :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :) Marysia to niezły ananas :) Dziękuję, ramki z Home&You oraz z Pepco :)Tydzień okazał się spokojniejszy niż zakładałam - ze względu na niską frekwencję przedszkolaków uroczystość została odwołana.

      Usuń
  2. W wolnej chwili-napisz proszę skad te szklanki z napisem coffee w poprzednim poście-skradły moje serce. Już kiedyś ktoś chyba Cię o to pytał na blogu, ale teraz ciężko mi znaleźć odpowiedź. Wprawdzie jeszcze nie dorobiłam się ekspresu do kawy, by móc ja pić z taka cudna pianka, ale szklanki jako pierwszy krok mogłabym sobie już kupić :-) serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, szklanki z Netto. Też jeszcze nie dorobiłam się "prawdziwego" ekspresu :)

      Buziaki!

      Usuń

W roli głównej suszone pomidory z żurawiną

Witajcie!   Bezapelacyjnie odkryciem ubiegłego miesiąca są suszone pomidory! Nie wiem jak to się stało, ale dopiero kilka tygodni temu,...